Prywatyzacja - Urlopowani z Enei pójdą po akcje do sądu

Monika Kaczyńska
Czy lipcowy protest związkowców Enei okaże się tylko przygrywką?
Czy lipcowy protest związkowców Enei okaże się tylko przygrywką? Szymon Siewior
Nawet połowa z niemal 9 tysięcy pracowników Enei uprawnionych do otrzymania akcji spółki czuje się pokrzywdzona. Chodzi o sposób podziału papierów. Mimo że rozmowy między zarządem a związkami zawodowymi w tej sprawie trwają od dawna, porozumienia wciąż nie ma. I niewiele wskazuje, żeby miało to szybko nastąpić.

Do podziału między pracowników są 33 miliony 239 tysięcy 235 akcji. Otrzyma je 8819 osób. Łatwo obliczyć, że na jednego uprawnionego przypada średnio 3769 akcji. Nie będą one jednak rozdzielane po równo.

- Podzieliliśmy uprawnionych na 10 grup stażowych - wyjaśnia Piotr Adamski, przewodniczący "Solidarności" w Enei. - Minimalny czas, który trzeba było przepracować, to rok - te osoby dostaną najmniej. Najwięcej zaś ci, których staż pracy wyniósł ponad 24 lata.

Rzecz idzie jednak o sposób obliczania czasu pracy tych, którzy zostali z Enei urlopowani i przeniesieni do spółek-córek. Takich osób jest około 4 tysięcy. W chwili, gdy przenoszono ich do spółek zależnych Enei, przechodząc jednocześnie na urlop w spółce-matce, zapewniano, że czas ich pracy także w nowych miejscach będzie brany pod uwagę przy podziale akcji. Taki zapis znalazł się również w porozumieniach, jakie zarząd Enei zawarł ze związkami w 2002 i 2007 roku. Jednak kiedy w ubiegłym roku doszło do faktycznego podziału akcji, okazało się, że jest brany pod uwagę jedynie okres zatrudnienia w spółce Enea SA.

- W przypadku wielu osób to różnica dwóch, trzech grup stażowych, a więc całkiem spore pieniądze - mówi Janusz Śniadecki, przewodniczący Zrzeszenia Związków Zawodowych Energetyków. Drugiego co do wielkości związku w Enei.

Zarząd spółki wyjaśniał, że od czasu podpisania porozumień, w których zobowiązywał się do zaliczenia stażu pracy w spółkach-córkach do momentu podziału akcji, zmieniło się prawo, więc realizacja porozumień okazała się niemożliwa. Mimo wielu spotkań, rozmów i kolejnych opinii prawnych sytuacja nie zmierza do rozwiązania. - Zarząd poprosił o jeszcze jedną opinię - mówi Śniadecki. - Jednak moim zdaniem to gra na zwłokę. Jesteśmy przygotowani na to, że każdy z czterech tysięcy poszkodowanych złoży przeciw Enei pozew do sądu. Innego wyjścia chyba nie będzie - dodaje.

Jednak tym, co w nie mniejszym stopniu niż akcje spędza sen z powiek, związkowcom jest sama prywatyzacja. Od samego początku tego procesu związki solidarnie sprzeciwiają się sprzedaży giganta energetycznego obcemu inwestorowi, podkreślając, że są to w większości spółki kontrolowane przez obce państwa. To zastrzeżenie dotyczyło Vatennfalla, GDF Suez, który był poważnie rozpatrywanym kandydatem jeszcze pod koniec zeszłego roku. Dotyczy także EDF, któremu Skarb Państwa udzielił wyłączności na negocjacje do końca pierwszego kwartału.

Gdy w ubiegłym tygodniu przedstawiciele EDF-u byli w Poznaniu na spotkaniu z zarządem Enei, związkowcy, przede wszystkim z Solidarności (jednak wspierani przez inne organizacje) próbowali skłonić ich do rozmów. Bezskutecznie. Przedstawiciele francuskiego potentata wyszli z Enei wyjściem ewakuacyjnym, a gdy mimo to stanęli oko w oko ze związkowcami, nie złożyli żadnych deklaracji.

- Nie wykazali żadnej chęci rozmowy - twierdzi Adamski. - Ani teraz, ani w przyszłości. W tej sytuacji nie widzimy szans na porozumienie.

Czy to oznacza protesty? Zapewne, choć problemy energetyki będą tylko jednym z powodów. - Mogę potwierdzić, że na poziomie central związkowych rozmowy na ten temat się toczą - mówi Śniadecki. - Chcemy, by nas wreszcie usłyszano. Ministerstwo Skarbu zostało praktycznie suwerenem. Prawo jest tak skonstruowane, że jego poczynań nie kontroluje nikt: ani Sejm, ani Senat. I wszystkie posunięcia zmierzają do tego, by jeszcze te uprawnienia poszerzyć.

Jak mówi, problemy energetyki to tylko jeden z przejawów złej sytuacji w kraju. Nie lepiej jest w górnictwie, przemyśle czy służbie zdrowia.

Czy do ogólnokrajowego protestu dojdzie i jaką formę on przybierze, jeszcze nie wiadomo. Potencjalnie jednak mogłoby wziąć w nim udział ponad milion osób. Tyle bowiem skupiają łącznie organizacje skupione w Solidarności i OPZZ.

Wiadomości z Twojego miasta prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
Prześlij nam swój artykuł lub swoje zdjęcia. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Masz firmę? Dodaj ją za darmo do Katalogu Firm.
Organizujesz imprezę? Poinformuj nas!

FLESZ: Masowo kupujemy mieszkania.

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3