Rząd wstrzymał wypłaty dla artystów. "Lista beneficjentów to lista wstydu"

Sebastian Gabryel
Sebastian Gabryel
Jak wynika z opublikowanej listy, aż 1,89 mln zł miała otrzymać spółka Golec Fabryka kierowana przez Pawła Golca, jednego z liderów zespołu Golec uOrkiestra (na zdjęciu). Na 550 tys. zł mogli łącznie liczyć Renata i Sławomir Świerzyńscy z zespołu disco polo Bayer Full, zaś na niewiele mniej, bo na pół miliona zł piosenkarz Kamil Bednarek. Karolina Misztal
400 mln zł – na tyle łącznie mogą liczyć artyści, którzy ubiegali się o pomoc finansową w ramach Funduszu Wsparcia Kultury. Jednak już dzień po ogłoszeniu jego beneficjentów, minister Piotr Gliński zdecydował o wstrzymaniu wypłat do czasu „pilnego wyjaśnienia wszelkich wątpliwości”. Program, który miał być „respiratorem” dla firm z branży kultury wzbudza wiele kontrowersji. Niektórzy znani artyści mieli otrzymać ogromne kwoty.

Komunikat o wstrzymaniu kontrowersyjnych wypłat Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wydało w minioną niedzielę – zaledwie dzień po ogłoszeniu listy beneficjentów Funduszu Wsparcia Kultury, na której znajduje się 2064 polskich artystów i przedsiębiorców działających w branży kultury. Rekompensaty mają nie być realizowane do czasu „ponownej weryfikacji” podmiotów, które zgłosiły się do programu, by otrzymać wsparcie finansowe na bieżącą działalność i dalsze utrzymywanie miejsc pracy, zagrożone w wyniku obostrzeń, jakie dotknęły kulturę.

Miliony dla gwiazd

W założeniu Fundusz Wsparcia Kultury ma być realną rekompensatą przychodów utraconych w okresie od 12 marca do 31 grudnia. Jednak tuż po ogłoszeniu listy podmiotów, które miały otrzymać wsparcie, w sieci i mediach dosłownie zawrzało, ponieważ obok teatrów czy stowarzyszeń znalazły się również popularne zespoły disco polo czy gwiazdy muzyki pop. Jak wynika z opublikowanej listy, aż 1,89 mln zł miała otrzymać spółka Golec Fabryka kierowana przez Pawła Golca, jednego z liderów zespołu Golec uOrkiestra. Na 550 tys. zł mogli łącznie liczyć Renata i Sławomir Świerzyńscy z zespołu disco polo Bayer Full, zaś na niewiele mniej, bo na pół miliona zł piosenkarz Kamil Bednarek.

Zdaniem wielu osób kwoty te nie są adekwatne, mając na uwadze choćby głodowe pensje osób, które w czasie pandemii znajdują się na pierwszej linii frontu – lekarzy, pielęgniarek czy ratowników. Przyznanie tak dużych rekompensat gwiazdom z pierwszych stron gazet nie spodobało się nie tylko części opinii publicznej, ale również wielu wykonawcom. Ich wątpliwości wzbudza również sam mechanizm Funduszu Wsparcia Kultury. – Rząd nie może ci dać żadnych pieniędzy, bo ich nie ma. Jeśli jednak komuś daje, to znaczy że przedtem komuś zabrał. Zabrał setkom tysięcy uczciwie pracujących ludzi, którym teraz na dodatek zamyka interesy. Nie chcemy tych ukradzionych wam pieniędzy – napisał w oświadczeniu Kazik Staszewski, wokalista popularnego zespołu rockowego Kult.

W podobnym tonie wypowiada się znany poznański raper Piotr „DonGuralEsko” Górny. Jego zdaniem rządowy program pomocy artystom w wielu przypadkach zamienił się w „popis cwaniactwa i chytrości”. – Nie gram koncertów od marca. Moje zarobki na wielu polach drastycznie spadły. Za to mam dwie rączki małe, do hip hopu doskonałe. Słabo bym się czuł wyciągając rękę po to, co wcześniej zwyczajnie komuś zabrano – twierdzi artysta.

Skok na kasę?

Dionizy Piątkowski, organizator poznańskiego festiwalu Era Jazzu, listę beneficjentów FWK określa jako „listę wstydu”, z uwagi na obecność na niej wielu gwiazd i ich firm. Mimo że przez pandemię wydarzenia w ramach Ery Jazzu nie doszły w tym roku do skutku, jego firma nie ubiegała się o rządowe wsparcie. – Część aplikantów potraktowała to jako „skok na kasę”, która im się „po prostu należała”. Ministerstwo chciało rozdać kilkaset milionów złotych, nie bardzo wnikając w staranność dystrybucji. Kryteria rozdziału był karykaturalne, bo nagradzały np. często jednoosobowe firmy prowadzone przez artystę o ogromnej popularności i aktywności zawodowej w czasie pandemii, pomijając tych wszystkich, dla których jakiekolwiek wsparcie byłoby pomocą w przetrwaniu – ocenia Dionizy Piątkowski.

Wśród beneficjentów funduszu znajduje się wiele instytucji i artystów z Poznania. Raperzy Mezo i Doniu mieli otrzymać odpowiednio 109 tys. zł i 63 tys. zł, z kolei Robert „Litza” Friedrich, lider grupy Luxtorpeda, ponad 293 tys. zł. Na wsparcie mogą też liczyć poznańskie teatry – choćby Teatr Muzyczny (1,6 mln zł), Teatr Animacji (441 tys. zł), Teatr Nowy (640 tys. zł) czy Teatr Wielki (1,2 mln zł). Beneficjentem FWK jest również Filharmonia Poznańska, która – o ile przejdzie kolejną weryfikację – otrzyma 543 tys. zł.

Jak podkreśla minister kultury Piotr Gliński, w tym tygodniu będą odbywać się spotkania dotyczące weryfikacji beneficjentów funduszu. – Nie wykluczam, że część tych rekompensat będzie utrzymana, czy też decyzje co do nich będą podjęte już dzisiaj. Natomiast tam, gdzie jest potrzebna głębsza weryfikacja, to pewnie zajmie kilka dni – powiedział w poniedziałek Gliński na antenie Radia Wnet.

Ciąg dalszy nastąpi

Warto pamiętać, że od 16 do 27 listopada trwa nabór do drugiej edycji konkursu „Ciąg dalszy nastąpi...” dla artystów, animatorów i edukatorów, którzy z powodu pandemii znaleźli się w trudnej sytuacji materialnej. Łączna kwota do rozdysponowania przez siedem współorganizujących konkurs poznańskich instytucji to 200 tys. zł. Informacje znajdują się na stronie poznan.pl/wydzialkultury

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.