W Poznaniu montują szare słupki na potęgę. Nawet na przejściach dla pieszych

Bogna Kisiel
Bogna Kisiel
W ubiegłym roku w Poznaniu ustawiono tysiąc szarych słupków. Na ulicy Marcelińskiej słupek zamontowano centralnie na wejściu na zebrę
W ubiegłym roku w Poznaniu ustawiono tysiąc szarych słupków. Na ulicy Marcelińskiej słupek zamontowano centralnie na wejściu na zebrę Łukasz Gdak
Miasto walczy z kierowcami rozjeżdżającymi trawniki, parkującymi samochody na każdym wolnym skrawku, na chodnikach czy przejściach dla pieszych. Orężem w tej walce są słupki. Drogowcy montują je na potęgę. W 2020 roku w różnych częściach Poznania pojawiły się tysiące szarych słupków. Czy to ma sens?

– W ramach prac związanych z koniecznością dostosowania parkowania do wymogów prawa w ubiegłym roku zamontowano 3383 sztuki słupków, w tym także te zabezpieczające zieleń – mówi Agata Kaniewska, rzecznik ZDM. – Dodatkowo w ramach nowych inwestycji – budowy drogi rowerowej w ulicy Marcelińskiej oraz remontu ciągu pieszo-jezdnego i przebudowy Jaworowej zamontowano 124 sztuki słupków metalowych i drewnianych.

Te dane nie uwzględniają słupków zamontowanych przez spółkę PIM.

Biorąc pod uwagę, że średni koszt zakupu i montażu słupka wynosi 190 złotych, to rocznie na ten cel z miejskiej kasy wydawane są spore pieniądze. Czy to jest zasadne? – Zależy, jaka była intencja – uważa Wojciech Kręglewski, radny KO, szef komisji transportu i polityki mieszkaniowej. – Czy ta inicjatywa ma uprzykrzyć życie kierowcom, czy – jak twierdzą niektórzy – po cichutku likwiduje się w ten sposób miejsca parkingowe.

Nowa droga rowerowa na Grunwaldzkiej

Zdaniem radnego, stawianie słupków ma sens, gdy w grę wchodzą względy bezpieczeństwa. – Gdy kierowcy parkują zbyt blisko skrzyżowań, przejść dla pieszych co jest niezgodne z przepisami i stanowi zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Pieszemu trudno ocenić zza stojących tuż przy przejściu aut, czy może bezpiecznie przejść po pasach, ma ograniczoną widoczność – wskazuje Kręglewski.

Wojciech Chudy, radny KO i wiceprzewodniczący komisji bezpieczeństwa uważa, że najczęściej jedyną możliwością zapewnienia bezpieczeństwa jest montaż słupków. – W przeciwnym razie pojazdy będą parkować na chodnikach – mówi Chudy. – Na ulicach, na których reorganizowany jest ruch, to jedyne rozwiązanie. Czasami jednak nie wiadomo, po co się je montuje. Na Dymka, wzdłuż chodnika przez kilkaset metrów ciągnie się barierka, która niczemu nie służy.

Kręglewski zwraca uwagę na pewien kłopot wiążący się z tą słupkomanią. – Problem jest z szarością słupków. Gdy robi się szarówka, to ten kolor jest niewidoczny. Bliski kontakt z takim słupkiem może skończyć się uszkodzeniem samochodu – twierdzi Kręglewski. – Nie mam zastrzeżeń do szarego, jest neutralny, nie razi w przestrzeni miejskiej.

Chudy chwali szary. – To stonowany kolor. Dobrze, że nie ma pstrokacizny, jest spójna kolorystyka – zaznacza Chudy.

Obaj radni zgodnie przywołują przykład Kaponiery, na której swego czasu autobusy MPK wjeżdżały w szare słupy trakcyjne aż w końcu ustawiono odblaskowe panele. – Najlepszym rozwiązaniem byłoby umieszczenie na słupkach elementów odblaskowych, które są widoczne dla kierowców i pieszych – uważa Kręglewski.

Sprawdź też:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie