Zwiedzamy Wielkopolskę. Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Skrzatuszu

Martin Nowak
Martin Nowak
Udostępnij:
Ma i powiat wałecki w województwie poznańskim leżący, klejnot nieoszacowany - łaskawy obraz Najświętszej Panny Maryi Bolesnej, Jezusa z krzyża złożonego na łonie swoim piastującej. Wstarostwa nowodworskiego wsi stołecznej Skrzetusz, przez który nie mniej jako i inne obrazy, Bóg niezliczonych łask i cudów już od dwóch wieków Wielkopolszcze łaskawie udzielił i dotychczas udziela. (Z Kroniki ks. Delerdta ok. 1777 r)

Choć już nie Skrzetusz, a Skrzatusz, i nie w powiecie wałeckim, a i województwo nie nazywa się poznańskie, ale ciągle w tym samym miejscu Wielkopolski „klejnot nieoszacowany” jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy chociażby zjechać z drogi krajowej nr 10 w węźle „Witankowo”. Nic poza skromnym drogowskazem nie zapowiada bliskości klejnotu. Wąska droga prowadzi wśród pól, lekko pofalowanych, jesienią burych, w maju żółtych od rzepaku. I naraz – kościół: wysoki, smukły, jakby samotny. Ale z bliska widać, że otoczony miłością, staraniem, otwarty i spoglądający w przyszłość.

Kościół ufundował w końcu XVII wieku wojewoda poznański Wojciech Breza z Goraja. Wcześniej, w 1660 roku biskup poznański Wojciech Tolibowski erygował w Skrzatuszu samodzielną parafię, której król Jan III Sobieski darował liczne dobra ziemskie.
Skąd takie zainteresowanie najwyższych władz państwowych i kościelnych? Widocznie opowiadania o licznych cudach dziejących się w Skrzatuszu docierały na coraz wyższe szczeble. Specjalna biskupia komisja teologiczna w 1640 roku zbadała ich 66, w tym wskrzeszenie, opisane w Kronice ks. Delerdta.

Dotychczasowy drewniany kościółek wybudowany w XVI w. dla potrzeb filii wałeckiej parafii pw. św. Mikołaja nie mieścił pielgrzymów przybywających przed figurę Najświętszej Maryi Panny Bolesnej. Figura znalazła się w Skrzatuszu „przypadkiem”, po dramatycznych wydarzeniach w kościele w Mielęcinie, gdzie była czczona. Ok. 1575 roku luteranie napadli na kościół, chcąc go przerobić na zbór protestancki. Rzeźbę wyrzucili i chcieli utopić, ale „z rządzenia Boga Wszechmogącego o honor Matki Swej Najśw. żarliwego obraz ten cudownym sposobem przez Anioły Święte spod ciężaru drągów i kamieni w okamgnieniu jest wydobyty i nad kałużę na powietrze wzniesiony”(Kronika ks. Delerdta). Mimo to przeciwnicy nie ustawali w wysiłkach zniszczenia figury. Dopiero sprytny garncarz z Piły, wykupił od luteran rzeźbę, jakoby na zabawkę dla swoich dzieci. Gdy po drodze do domu zatrzymał się w Skrzatuszu i opowiedział zdarzenie, pobożna Katarzyna Kadujska, wyprosiła ją dla skrzatuskiego kościółka.

W nowym murowanym kościele cenna rzeźba znalazła należyte miejsce – umieszczona została w głównym ołtarzu, w złocistym tronie wystawienia, nakrytym baldachimem wspartym na czterech skręconych kolumnach.

Ks. Edward Dajczak, biskup koszalińsko-kołobrzeski, wyraził swój wyjątkowy podziw dla cudownej figury: „Człowiek, który rzeźbił tę Pietę, musiał mieć jakąś niesamowitą wiarę, bo zwykle twarz Maryi w Piecie jest zbolała, to naturalne, a tu jest zupełnie coś innego. I to dla mnie stanowi wyjątkowość skrzatuskiej Piety. To spojrzenie Jej: takie głębokie, i w dal, było dla mnie wtedy, gdy wszedłem do kościoła, doświadczeniem niezwykłej wiary Maryi , która trzymając ciało Jezusa widzi – w moim odczuciu – bardzo daleko. Patrzy gdzieś w głąb misterium Boga, w które ta Męka jest wpisana dla zbawienia ludzi. Gdy mi jest ciężko, Ona jest wciąż odradzającym źródłem nadziei. ”

Sanktuarium przetrwało w zaborze pruskim (od 1772 roku), mimo uprzywilejowanej pozycji protestantów, pod rządami kanclerza Bismarcka, walczącego z Kościołem katolickim i Hitlera. Wtedy było otwarte nawet dla Polaków.

W styczniu 1945 roku bliskie było zniszczenia, gdy pijani żołnierze radzieccy wtoczyli do świątyni beczki z paliwem, aby wysadzić ją w powietrze. Przeciwstawili się im Polacy, przymusowi robotnicy ze skrzatuskich gospodarstw.
Gdyby nie ich energiczna postawa nie podziwialibyśmy dziś tego barokowego kościoła, z dominującym we wnętrzu ołtarzem głównym, czterema ołtarzami bocznymi, bogatą polichromią i XVII. wiecznym wyposażeniem.

Swój dzisiejszy, wspaniały wygląd zawdzięcza gruntownemu remontowi, przeprowadzonemu z inicjatywy bpa Dajczaka na 25. rocznicę koronacji skrzatuskiej Piety koronami papieskimi. Wtedy też na kilku hektarach urządzono plac sanktuaryjny ze stacjami Drogi Krzyżowej i stacjami różańcowymi. Rozpoczęto budowę Domu Pielgrzyma. Rocznica przypadała w 2013 r. Podczas uroczystości jeden z misjonarzy powiedział: „Maryja, na prośbę swego Syna, Jezusa, prosi biskupa, aby blisko krzyża, który jest tam wysoko, otworzyć źródło wody, które będzie znakiem błogosławieństwa dla tej ziemi.” Od tej pory wielu pielgrzymów przyjeżdża do źródła i daje świadectwo dobroczynnego działania tej wody.

Ważnym miejscem skrzatuskiego sanktuarium jest kaplica adoracji Najświętszego Sakramentu (wejście z dziedzińca Domu Pielgrzyma). Eucharystyczny Chrystus znalazł swe miejsce pod sercem Matki w dużej 14-centymetrowej rozświetlonej hostii ukazanej nam spod rozchylonych szat Maryi.

„Maryjo, patrzę na Ciebie, która ukazujesz mi zbawcze Ciało Jezusa, abym Je adorował. Módl się za mną, bym patrzył jak Ty – nie skupiony na cierpieniu, ale ufający miłości Boga. Ty, która cała żyjesz dla Boga, przecież mnie bezpiecznie poprowadzisz, gdy już wszystko będę musiał zostawić, gdy tylko On się będzie liczył…”

Recykling: drugie życie roweru

Wideo

Materiał oryginalny: Zwiedzamy Wielkopolskę. Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Skrzatuszu - Głos Wielkopolski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie