Wszyscy ciekawi, jak wyglądał i funkcjonował fort Winiary, mieli okazję przekonać się o tym, biorąc udział w wycieczce po Cytadeli.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Spacer po Cytadeli zorganizowało Stowarzyszenie Pasjonatów Historii Militarnej Reduta.
- Nasze stowarzyszenie formalnie zostało zarejestrowane pod koniec 2010 r. i to właściwie pierwsze większe wydarzenie, które organizujemy – wyjaśnia Bartek Bartkowski.

Okazało się, że poznaniaków ciekawych poznania bliżej historii Cytadeli i zbudowanego przez Prusaków fortu, po którym dziś zostały już tylko niewielkie fragmenty murów, nie brakuje – w wycieczce wzięło udział około 30 osób.

Zwiedzanie okazało się rzeczą niełatwą, bo trochę trudno oprowadzać wycieczkę po budowlach, które w wielu przypadkach dziś już w ogóle nie istnieją. Organizatorzy mieli jednak ze sobą plany pokazujące poszczególne elementy fortu Winiary, który uchodził za największą tego typu budowlę w Europie.
- Miasto było silnie ufortyfikowane, ponieważ trzeba pamiętać, że w XIX wieku Poznań był pierwszym dużym miastem położonym blisko granicy Prus z Rosją i pierwszym na drodze w kierunku Berlina – tłumaczył powody zbudowania fortu Henryk Lubawy, jeden z przewodników wycieczki.

W trakcie spaceru po Cytadeli oprowadzający pokazywali nie tylko miejsca, gdzie znajdowały się poszczególne elementy fortu takie jak reduty, kaponiery, bastiony i fosy, ale także wyjaśniali, w jaki sposób fort miał stanowić dla wroga zaporę nie do przebycia.

Prawdziwym paradoksem jest to, że ta prawdziwa forteca gotowa na przyjęcie ataku wroga, właściwie nigdy się go nie doczekała. Walki, z jakimi kojarzymy Cytadelę, odbyły się przecież dopiero pod koniec lutego 1945 r., kiedy to Rosjanie odbijali Poznań z rąk niemieckich.
- To były jednak walki, można powiedzieć, z zupełnie innej bajki, z użyciem czołgów, czyli toczono je w zupełnie innych warunkach, niż te, dla których budowano fort – opowiadał Lubawy.


Choć głównym celem wycieczki było opowiedzenie właśnie o tym, jak wyglądał fort w czasach swojego powstania, organizatorzy wyjaśnili też, jak wyglądało zdobywanie Cytadeli przez wojska radzieckie w lutym 1945 r. Pokazano m.in. dokładnie miejsce, którymi dostały się na teren Cytadeli czołgi oraz do jakich wstrząsających scen dochodziło m.in. w miejscu, gdzie funkcjonował szpital polowy.
- Rosjanie kazali wszystkim Niemcom wyjść, ranni, którzy nie byli w stanie opuścić szpitala, zostali spaleni żywcem – opowiadali organizatorzy wycieczki.

W trakcie spaceru nie zabrakło także różnego rodzaju anegdot. Można się było dowiedzieć, że w 1989 r. bastion Leopold stał się miejscem akcji filmu o... wojnie w Wietnamie.
- Była to krótkometrażowa parodia filmu „Pluton”, a bastion miał imitować wioskę wietnamską – opowiadał Jarek Jerzak.

Inna ciekawa historyjka dotyczy projektanta całego fortu, Johanna Leopolda Ludwiga Brese, który po nadaniu mu tytułu szlacheckiego zyskał nazwisko von Brese-Winiary właśnie od nazwy twierdzy, którą zaprojektował.

Choć cała wycieczka zajęła aż trzy i pół godziny, wiele osób mimo chłodu dotrwała do samego końca. Członkowie stowarzyszenia Reduta zapowiadają, że planują już wkrótce zorganizować podobne wycieczki po innych poznańskich fortyfikacjach.


Aby obejrzeć wszystkie zdjęcia, kliknij w miniaturki pod artykułem.

Czytaj inne wiadomości z Poznania








Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (5)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

L.H. (gość)

Cytadela. Idiotyczne stwierdzenie, gościu A....
Myśląc w ten sposób, warto pomyśleć o rozbiórce zamku w Malborku i wielu innych, krzyżackich warowni

Alex (gość)

cytadela. Popieram przedmówcę - trzeba mieć nieźle z deklem, żeby mówić, że rozebranie cytadeli to przysługa Niemców dla Polaków. Może jeszcze Zamek i budynki UAM należałoby rozebrać, bo to też budynki pruskie?

k. (gość)

nie ma co płakać. trzeba się skupić na ochronie tego, co z Fortu Winiary pozostało. tego się trzymajmy, potrzebujemy więcej takich wycieczek, więcej wiedzy o tym i podobnych miejscach.

A (gość)

I dobrze się stało!. Cytadela została rozebrana, bo trzeba było odbudować domy zniszczone w Warszawie podczas Powstania Warszawskiego i potem przez oddziały Brandkomanndo. I dobrze się stało, że została rozebrana, bo przynajmniej Niemcy się w ten sposób jakoś przysłużyli w Polsce. Tak to zawsze nas robili w bambus.

Alex (gość)

Cytadela. Ale szkoda, że nikt nie zadbał o zachowanie poznańskich fortyfikacji. To byłaby prawdziwa atrakcja turystyczna a nie jakieś budowanie Zamku Przemysła.