Kobiety będą bać się porodów domowych przez film Netflixa? Zdaniem wielu osób „Cząstki kobiety” demonizuje porody w domu

Redakcja
Porody domowe w Polsce nadal nie są popularne.
Porody domowe w Polsce nadal nie są popularne. Pixabay
Najnowszy dramat „Cząstki kobiety”, który od 7 stycznia można oglądać na platformie Netflix, wzbudza wiele emocji. Część osób krytykuje film, twierdząc, że demonizuje on porody w domu i może sprawić, że kobiety będą bały się rodzić w warunkach domowych.

Dramat z 2020 roku pt. „Cząstki kobiety” pokazuje doświadczenie utraty dziecka i to, jak dorośli ludzie, przyszli rodzice, mogą załamać się po tragedii. Ukazuje też społeczne oczekiwania wobec niemogących odnaleźć się w codzienności partnerów. Mierząca się z żałobą bohaterka walczy na ekranie o odzyskanie siebie. Zarówno mąż, jak i matka oczekują od Marthy, że wypełni ich wyobrażenie na temat żałoby. Kobieta walczy ze stereotypem przypisanym kulturowo kobietom, urodziła – ale nie jest matką. Akcja filmu rozgrywa się tuż po porodzie domowym, którego bardzo realistyczna scena trwa niemal 20 minut.

Czytaj też: O co chodzi w strajku kobiet? Utracone dziecko to dla rodziców największa tragedia, niezależnie od okoliczności

Reżyser Kornél Mundruczó i autorka scenariusza Kata Weber to prywatnie życiowi partnerzy. Przyznają, że sami po stracie dziecka przez długi czas nie radzili sobie z traumą. Szukając pomysłów na spektakl teatralny, Mundruczó natrafił na fragmenty notatek w zeszycie Katy. Nosiły tytuł „Cząstki kobiety”. Zapiski stały się inspiracją dla sztuki rozgrywającej się w Polsce, napisanej dla TR Warszawa (dawniej Teatr Rozmaitości). Sztuka z kolei stała się podstawą scenariusza filmu.

- Zdałam sobie sprawę, jak niewiele filmów opowiada o poronieniach i śmierci noworodków. To dla mnie bardzo ważne, by ta historia przerwała ciszę wokół tabu. To, czego doświadczyły (kobiety po stracie dziecka - przyp. red.) to nie tylko strata, ale też największa miłość w ich życiu - mówiła Kata Weber w wywiadzie dla "The Independent".

Producentem wykonawczym filmu jest Martin Scorsese, a rolę matki gra Ellen Burstyn, laureatka Oscara za rolę w filmie „Alicja już tu nie mieszka".

"Cząstki kobiety" to nie film dla wrażliwych?

Choć film zbiera szereg pochwał, zarówno od krytyków, jak i widzów, pojawiają się głosy, że może odstraszyć przyszłe mamy od podjęcia decyzji o porodzie domowym.

- Oglądałam film. Produkcja demonizuje poród domowy. Myślę, że chyba samemu czuje się, że chce się jechać do szpitala, jeśli coś zaczyna się dziać, tym bardziej po obejrzeniu filmu. Generalnie jestem z tych ostrożnych i gdyby moja położna przy bólach co 6 minut się nie zjawiała, to bym pakowała się do samochodu i jechała do szpitala - komentuje Iwona, mama z Poznania.

Czytaj też: Strajk Kobiet nie powinien nikogo dziwić. Polki walczące o wolność dały przykład swoim córkom. Rewolucję mamy "w genach"

- Ja nie będę oglądać. Po przeczytaniu opisu stwierdziłam, że to nie na moje nerwy i wrażliwość - podkreśla Nicole, przyszła mama, która jest jeszcze przed swoim pierwszym porodem.

Z kolei doula (kobieta zapewniające wsparcie innym w czasie ciąży i po porodzie), a prywatnie matka piątki dzieci, która także rodziła w domu, Marianna Szymanek podkreśla, dla niej film "Cząstki kobiety" jest przede wszystkim historią matki o mierzeniu się ze stratą dziecka jako doświadczeniem ogromnie trudnym, traumatycznym i przejmującym, niezależnie od tego, czy rodzi się w domu czy w szpitalu.

- Osobiście odbieram film jako ważny w kontekście mówienia o tym, co dzieje się z matką, która traci dziecko, co może odczuwać, co może jej pomagać, jakiego wsparcia może potrzebować. Wciąż mamy bardzo mało takich dyskusji i boimy się tego tematu, a kobiety tracą dzieci na różnym etapie ciąży jak i potem - mówi Marianna Szymanek.

- W tym konkretnym filmie kobieta urodziła w domu. Nie wiemy jednak, dlaczego dziecko zmarło. Sytuacja pozostaje niewyjaśniona. Obraz pokazany w filmie fabularnym jest wycinkiem jakiejś rzeczywistości. Przestrzegałabym przed wyrabianiem sobie opinii o tym, jak wygląda poród domowy i w ogóle poród na takiej podstawie. Zdecydowanie warto wyrabiać sobie własną opinię w oparciu o fakty i wiedzę, a nie filmy, subiektywne oceny czy emocje, np. lęk. To wiedza, znajomość siebie i swoich potrzeb pozwalają podejmować bardziej świadome decyzje w zgodzie ze sobą czy w kwestii porodu, czy jakiejkolwiek innej - podkreśla doula.

Poród domowy w Polsce: dla kogo i ile to kosztuje?

Obowiązujące od 7 kwietnia 2011 r. rozporządzenie Ministra Zdrowia o tzw. standardzie okołoporodowym stwierdza, że kobieta ma prawo wyboru miejsca do porodu i poród może odbyć się w jej domu.

Zobacz też:

Kobiety, które zdecydują się na domowy poród, płacą za niego z własnej kieszeni. Ministerstwo nie wyklucza jednak, że w przyszłości będzie finansowany przez NFZ. Jak podaje "Gazeta Prawna", poród w domu to koszt od 2 do 4 tys. zł.

W Polsce ponad 99 proc. dzieci przychodzi na świat w szpitalach. Z roku na rok przybywa jednak rozwiązań w domowym zaciszu. W 2015 r. było ich 136 (na ponad 370 tys. porodów), a w 2017 r. – 627 (dane GUS). Dla porównania w Anglii stanowią ponad 2 proc., natomiast w Holandii, gdzie jeszcze w 2004 r. 30 proc. kobiet rodziło w domu, w 2015 r. odsetek ten spadł do 16,3 proc. (dane European Perinatal Health Report).

Zobacz ranking położnych:

Zobacz też ranking 20 najczęściej polecanych ginekologów w Poznaniu:

Zobacz też:

Jak ważne jest badanie piersi? Zobacz wideo:

źródło: Dzień dobry TVN

Sprawdź też:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie