Artiom Rudnev się odblokował i już czeka na Legię

Maciej Lehmann
Artiom Rudniew strzelił w Bytomiu dwa gole i znowu był motorem napędowym Kolejorza
Artiom Rudniew strzelił w Bytomiu dwa gole i znowu był motorem napędowym Kolejorza Fot. Marek Zakrzewski
Artiom Rudnev znów jest w gazie! Łotysz we wtorkowym meczu z Polonią Bytom zdobył dwa gole i już czeka na niedzielny pojedynek z warszawską Legią.

Ostatnią bramkę w lidze Rudniew strzelił w 83 minucie starcia z Cracovią. Łotysz wykorzystał fatalny błąd Żytki, przejął piłkę, minął bramkarza rywali i umieścił piłkę w pustej bramce. To był jego czternasty gol w rozgrywkach ligowych.

Potem jednak superstrzelba Lecha się trochę zacięła. W meczu z Koroną Kielce bramkę na wagę zwycięstwa strzelił Grzegorz Wojtkowiak. "Rudi" trafił tylko w słupek, podobnie jak w Gdańsku.

Także w Bytomiu w regulaminowym czasie gry Łotysz nie grzeszył skutecznością. Dwukrotnie mógł wpisać się na listę strzelców w pierwszej połowie, miał też okazję po zmianie stron, ale strzelił wysoko nad poprzeczką. Piłka jakby przestała go słuchać. Ale licznik minut bez gola zatrzymał się na liczbie 288. Rudniew znów stał się "maszynistą" Poznańskiej Lokomotywy, kiedy Grzegorz Wojtkowiak wywalczył rzut karny. Najlepszy strzelec zamienił na gola, a potem jeszcze dobił osłabionych gospodarzy jeszcze jednym trafieniem, po podaniu Rafała Murawskiego.

Czytaj także: Bakero - Skorża: Pojedynek triumfujących autsajderów
Tonev i Stilić z urazami. Będą gotowi na Legię

Te gole na pewno podbudują Rudniewa przed spotkanie z Legią. Trener Bakero zresztą też był zadowolony, że drużyna Lecha przed tym arcyważnym starciem miała dobre "przetarcie" i złapała rytm meczowy. Doczekaliśmy się też wreszcie meczu, w którym Kolejorz, gdy pierwszy straci gola potrafi odrobić straty. To mentalne przełamanie, też może zaprocentować w niedzielnym meczu.

Warto dodać, że oczy kibiców skierowane były we wtorkowy wieczór nie tylko na Rudniewa, ale też Jakuba Świerczoka, młodego napastnika Polonii, który w przypadku transferu Łotysza, mógłby być jego potencjalnym następcą.

18-latek od początku był skrupulatnie pilnowany przez obrońców Lecha, co świadczyło o tym, że Bakero docenia jego umiejętności. Świerczokowi trudno było więc błysnąć, ale widać, że jest to inny typ napastnika niż "Rudi". Częściej cofa się po piłkę, próbuje ją szybko rozegrać, tak jak rzut wolny, który przyniósł gola bytomianom.

Próbę sił w Bytomiu zdecydowanie wygrał Rudniew, ale trzeba tez podkreślić, że Świerczok stawia dopiero pierwsze kroki w "dorosłym" futbolu i na swój wiek jest i tak już dojrzałym piłkarzem. Warto w niego zainwestować, bo w takiej drużynie jak Lech, w której nie brakuje kreatywnych pomocników, miałby on dużo więcej sytuacji niż w Polonii.

Zgadza się z ta tezą też dyrektor sportowy Andrzej Dawidziuk, który choć nie chciał wdawać się w szczegółowe oceny gry młodego piłkarza Polonii przyznał, że to nie przypadek, iż strzelił on już 11 bramek dla bytomian.

O wtorkowym meczu trzeba już zapomnieć . Najtrudniej przyjdzie to Semirowi Stilicowi. Bośniak rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych i wydawało się, że nie będzie musiał się z niej ruszać. Ale trener Bakero kiedy widmo porażki zaczęło poważnie zaglądać w oczy jego drużynie, zdecydował się wprowadzić Stilica na boisko.

Zobacz także: Bakero po męczarniach w Bytomiu: Zabrakło nam koncentracji
Po takim meczu Lecha Poznań cieszy tylko awans

Pomocnik, który brał udział w akcji zakończonej wyrównującą bramką, wytrzymał tylko 30 minut. Z powodu urazu zszedł z murawy w 75 minucie. Pierwsza diagnoza brzmiała, że Bośniak ma skręcony staw skokowy. Wczoraj jednak okazało się, że uraz nie jest taki poważny.

- Semir ma stłuczoną nogę, jednak w piątek powinien już normalnie trenować - powiedział lekarz Kolejorza dr Andrzej Pyda, którego cytuje oficjalna strona klubu. W szerokiej kadrze Lecha na mecz pucharowy nie znalazł się również Aleksandar Tonev. Skrzydłowy Kolejorza ma naciągnięty mięsień brzuchaty łydki i trenuje indywidualnie. On również ma być jednak gotowy na niedzielne spotkanie z Legią Warszawa.

Na pewno w składzie Lecha zabraknie Dimitrija Injaca. Serb, który przed poprzednim meczu ligowym z Lechią miał na koncie trzy żółte kartki w Gdańsku zobaczył kolejne dwie i w konsekwencji czeka go przymusowa przerwa.

Najważniejsze informacje z Poznania - zamów nasz newsletter

Tokio Raport - rozmowa z Karoliną Pęk

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie